Najlepsze aplikacje dla trenujących sztuki walki

Choć może się to wydawać nieprawdopodobne, nawet sztuki walki można trenować przy użyciu aplikacji mobilnych na iOS lub Androida. Wystarczy po prostu wejść w wyszukiwarkę, wpisać poszukiwane hasło lub aplikację do danego sportu i gotowe –  od razu wyświetli nam się pełna lista programów, czy serwisy informacyjne jak sportgniezno, z pomocą których możemy rozpocząć treningi. Karate, jiu jitsu, boks, taekwondo, czy nawet MMA – to tylko część sztuk walki, z których można się szkolić z użyciem technologii. I wcale nie muszą one kosztować majątku.

iBJJ

To aplikacja dla tych którzy chcą nauczyć się  nauczyć się jiu jitsu. Dostępna jest w wersji na smartfony z Androidem oraz iOS. Program jest bardzo łatwy w obsłudze i prosty w nawigowaniu. Wszystkie techniki zostały podzielone na różne kategorie, dzięki któremu można uczyć się konkretnych rzeczy – na przykład wybrać atak, czy obronę. iBJJ pozwala nauczyć się 90 ruchów. Choć wydaje się to niewiele, to jednak przy koszcie apki, który wynosi około 4 dolarów, to raczej całkiem sporo. Pewnym mankamentem tego programu  może być brak filmików, bo uczymy się tylko ze zdjęć. Jednak – zdaniem twórców – początkujący adepci dużo łatwiej przyswajają dane ruchy właśnie z fotek czy rysunków, niż ruchomego obrazu.

Karate Training

Karate Training, czyli po prostu “trening karate” to kolejna z aplikacji pozwalających rozwijać się w sztukach walki. Tym razem, jak pokazuje to sama nazwa, chodzi o karate. Co ciekawe, jest to apka, której podstawową wersję można pobrać za darmo. W ten sposób każdy zainteresowany przekona się czy taka aplikacja jest dla niego i czy będzie mógł się z niej czegoś nauczyć. Jeśli uzna, że warto nabyć kolejną część z informacjami premium, wówczas ściągają płacąc za nią 5 dolarów.

Apka jest odpowiednia zarówno do  telefonów iOS, jak i z Androidem. W przeciwieństwie do omawianej powyżej iBJJ, wyświetlana filmiki poszczególnymi lekcjami, w których znajdziemy dokładne opisy wykonywanych ćwiczeń, chwytów, czy ciosów. Poza tym, zawiera wskazówki o samej technice, ale znaleźć w niej można również informacje o tym jak utrzymywać dobrą formę, jak wzmacniać swoją siłę, czy też jak poprawić elastyczność ciała.

Aplikacje do nauki taekwondo

Taekwondo jest jedną z najpopularniejszych dziś sztuk walki, nic dziwnego, że aplikacji do nauki tej dyscypliny jest wiele. Jedną z nich jest Taekwondo Bible, czyli po prostu biblia taekwondo. Jak można wywnioskować po nazwie aplikacji, zawiera ona wiele podstawowych technik tej sztuki walki oraz dokładnych informacji o tym, jak układać ciało podczas wykonywania konkretnych ruchów

Pewnym mankamentem aplikacji może być jej wersja tylko na Androida, choć niewykluczone że to może się zmienić. Z pewnością olbrzymim plusem biblii taekwondo jest fakt, iż podstawowa wersja jest produktem darmowy, a do tego często aktualizowanym. Ci, którzy mają ochotę na więcej, mogą pobrać wersję płatną.

Drugą z aplikacji do nauki taekwondo jest Taekwondo White Belt – czyli “biały pas taekwondo”. Jest to program przygotowane specjalnie dla początkujących, w którym poza informacjami o praktyce, znajduje się mnóstwo informacji o historii dyscypliny oraz przyświecającej jej filozofii. Są to zdjęcia z dokładnymi opisami, a także filmiki opatrzone szczegółową instrukcją. Plusem apki jest bardzo łatwa nawigacja oraz szeroki zakres technik, w których możemy się nauczyć. nie jest to jednak aplikacja darmowa, jednak dokonując opłaty  dostajesz już całą zawartość programu.

Mieszane sztuki walki

“Mój trener MMA” (My MMA Trainer) to aplikacja dla fanów mieszanych sztuk walki.  Dostępna jest tylko dla użytkowników Androida, to jest jej niewątpliwym minusem, to jednak jest skonstruowana w taki sposób, to pozwala w bardzo prosty sposób opanować dostępny w niej materiał. Atutem apki jest sekcja Workout Builder, która pozwala adeptowi popracować własny zestaw ćwiczeń  i treningową rutynę.

Walki, które sprawiły, że Las Vegas stało się światową stolicą boksu

Las Vegas to miasto, które wszystkim jednoznacznie kojarzy się z hazardem, światłami neonów i luksusowymi kasynami. Jednak od dłuższego już czasu o mieście tym mówi się także w kontekście walk sportowych. To tam organizowane są niezapomniane i niezwykle kasowe gale bokserskie. Trudno jednoznacznie powiedzieć, kiedy Las Vegas stało się światową “stolicą boku”. Pewne jest, że wielkich starć odbyło się tam już bardzo wiele. Żadne miasto nie może pochwalić się występami tak wielu legend oraz tak bardzo zyskownymi widowiskami.

Floyd Mayweather – Manny Pacquiao

Ta walka, która odbyła się 2 maja 2015 roku, nazywana była “walką stulecia” i bezsprzecznie dotąd należy do najbardziej kasowych pojedynków w historii boksu. Filipińczyk Manny Pacquiao i Amerykanin Floyd Mayweather junior stanęli w walce o trzy pasy mistrzowskie. Faworytem spotkania był 38-letni wówczas Mayweather, choć wielu fanów boksu wierzyło w zwycięstwo Filipińczyka. Ten, choć przegrał, w swoim kraju został powitany jak prawdziwy mistrz. I z pewnością powrócił z pełniejszymi kieszeniami. Zwycięski Mayweather zgarnął 100 milionów dolarów, ale i Pacquiao musiał też się obłowić. Na swoje wyszli też organizatorzy, których dochód z reklam i streamów gali wyniósł ponad 400 milionów dolarów. Takie sumy mogą przynieść tylko mistrzowie.

Choć Amerykanin wyraźnie unikał ringowej wojny, to jednak obydwaj zawodnicy we właściwym dla siebie stylu próbowali zdobyć przewagę. W pierwszej minucie pojedynku Floyd wymierzył mocny cios przeciwnikowi i choć Filipińczyk od razu próbował zripostować, to rewelacyjna praca nóg Amerykanina pozwalała mu unikać wszelkich kontr. Ostatecznie jednak, mimo prób Mannego, większość z 12 rund należała do Mayweathera. Pozostał niepokonany i zgarnął trzy pasy: WBC, WBO i WBA kategorii półśredniej. A organizatorzy mogli zacząć liczyć zyski.

Riddick Bowe – Evander Holyfield

Sięgnijmy nieco głębiej w historię boksu. Jedną ze spektakularnych, mistrzowskich walk było starcie wagi ciężkiej, pomiędzy Riddickiem Bowe i Evanderem Holyfieldem, które odbyło się w Thomas & Mack Center 13 listopada 1992 roku. Bowe odniósł widowiskowe zwycięstwo, punktując w 12 rundach. O jego wygranej sędziowie zdecydowali jednogłośnie. Riddick zgarnął trzy pasy wagi ciężkiej, choć walka była zacięta. Co ciekawe, mogła się ona skończyć już w 11 rundzie, ale Holyfield, jakimś cudem, wytrzymał grad ciosów, jaki zaserwował mu rywal. W 12 rundzie był jednak tak wycieńczony, że Bowe wykończył go  kilkoma ciosami.

Walka ta okrzyknięta została bokserskim pojedynkiem roku.

Floyd Mayweather – Oscar De La Hoya

Wróćmy jeszcze do niezwyciężonego Mayweathera, bo w swojej karierze miał on wiele świetnych i kasowych walk, które odbywały się właśnie w Las Vegas. Ta przeciwko Oscarowi De La Hoi miała miejsce w MGM Grand Garden. Było to 5 maja 2007 roku i w okresie, kiedy bokserskie stawki i wyniki sprzedażowe gal nie były jeszcze aż tak spektakularne, jak obecnie. Ale to jest oczywiste – choćby ze względu na gigantyczny dochód ze streamów internetowych, które lata temu zwyczajnie były mniej popularne. Tak czy inaczej, tamta walka też pobiła dotychczasowe rekordy sprzedażowe, a zawodnicy zgarnęli łącznie 75 milionów dolarów.

Z początku De La Hoia, zdawało się, miał wyraźną przewagę. Oddawał wiele ciosów, jednak ich skuteczność była znacznie niższa, niż jego przeciwnika. Floyd lepiej celował i wreszcie szala zwycięstwa zaczęła przechylać się na jego stronę. Wygrał niejednogłośną decyzją sędziów. Prestiżowy bokserski magazyn “The Ring” ogłosił walkę wydarzeniem roku 2007.

McGregor vs Nurmagomedov: starcie, które pokazało, kto rządzi w UFC

To była świetna walka, choć nikt chyba nie spodziewał się, jak wyglądał będzie jej finał. Rosjanin Khabib Nurmagomedov na UFC 229 roku pokonał ekscentrycznego Irlandczyka Conora McGregora w czwartej rundzie i obronił swój tytuł mistrza wagi lekkiej. Po wygranej walce wdał się w bijatykę w ekipą rywala. Ta walka zostanie z pewnością zapamiętana na długo.

Wielki powrót McGregora w… kiepskim stylu

6 października 2018 roku na T-mobile Arena w Las Vegas w głównej walce stanęli przeciw sobie niepokonany dotąd Khabib Nurmagomedov i były mistrz wagi piórkowej i lekkiej – Conor McGregor. Dla Irlandczyka była to pierwsza walka w UFC od listopada 2016 roku, która jednocześnie przypieczętowała jego degradację na scenie MMA. McGregor unikał walk, przez co został ukarany stratą obydwu pasów mistrzowskich i wiedział, że dalsze wzbranianie się przed pojedynkami może bardzo mu zaszkodzić. Ostatecznie okazało się, że irlandzki zawodnik słusznie nie dzierży już pasa.

Mistrzowska walka

Conor McGregor nie był faworytem tej gali. Komentatorzy wskazywali, że Rosjanin ma znacznie więcej asów w rękawie, a kiedy już sprowadzi przeciwnika do parteru, to nie ma sił, by tamten się wyswobodził. Jednak Nurmagomedov punktował także w stójce, serwując mocne ciosy w coraz bardziej rozbitego Irlandczyka.

McGregor przed pierwszą rundą wyszedł na matę pewien siebie, nonszalancko wymachując rękami próbował pokazać Rosjaninowi swoją przewagę. Ostatecznie dwie pierwsze rundy zdecydowanie należały do Nurmagomedova. Sprzedawał Conorowi ciosy jeden po drugim. Ten niekiedy upadał na matę i ledwo się bronił. Dopiero w trzeciej rundzie, zdaniem sędziów, uzyskał przewagę. Jednak konsekwentne rozbijanie, jakie Rosjanin stosował wobec przeciwnika, doprowadziło do tego, że w czwartej rundzie McGregor ostatecznie został poddany przed czasem. Trzeba jednak odnotować pewien sukces Irlandczyka: jego wygrana runda była dla Nurmagomedova pierwszą przegraną rundą w karierze. Niewielki to sukces dla Conora, ale może jakaś nagroda pocieszenia.

Awantura po walce

Po zakończeniu walki Nurmagomedov był tak pewien siebie, że wdał się w słowną przepychankę z trenerem przeciwnika. Z kolei jeden z członków ekipy Rosjanina zaatakował McGregora. Doszło do bijatyki poza ringiem, ale kiedy zwycięzca znów na ring powrócił, doszło do kolejnej przepychanki z pokonanym właśnie rywalem. W bójce uczestniczyło kilka osób z ekip obydwu stron.

Po walce obydwaj zawodnicy zostali ukarani tymczasowym zawieszeniem w UFC. Pojawiły się też spekulacje o tym, że Rosjanin za wszczęcie awantury może zostać pozbawiony swojego wynagrodzenia za zwycięską walkę. Ostatecznie do tego nie doszło, ale Komisja Atletyczna stanu Nevada rozpoczęła swoje dochodzenie, którego wyniki ogłosi 24 października. Być może tymczasowe zawieszenie dla zawodników zostanie przedłużone. Być może też, Komisja orzeknie na przykład o dyskwalifikacji Rosjanina na nawet pół roku.

Ciekawe, jak ta sprawa się potoczy. Conor McGregor widać został mocno dotknięty porażką, bo już po walce odgrażał się rywalowi w mediach społecznosciowych. Zapowiadał też, że chętnie spotka się z  Khabibem na rewanżowej walce.

Najbardziej śmiertelne sztuki walki

W czasach starożytnych turnieje sztuk walki były zajęciem dla prawdziwych śmiałków. Publika wręcz domagała się krwi, a znudzony władca z łatwością przekręcał kciuk w dół w wymownym geście. Obecnie wydaje się, że sztuki walki nie są już tak niebezpieczne, bo zadaniem walczących wcale nie jest uśmiercenie przeciwnika. Mimo to jednak, wiele popularnych dziś dyscyplin może być bardzo niebezpieczna i niekiedy też – nawet przez przypadek – walka zakończyć się może katastrofą.

Sztuka walki nie na śmierć i życie

Nie ulega wątpliwości, że każda ze znanych sztuk walki powstała po to, by służyć samoobronie, ale także pokonaniu przeciwnika. Choć niekoniecznie pokonanie w najbardziej dosłownym tego słowa znaczeniu. Bardziej chodziło o jego unieszkodliwienie. Współcześnie zresztą wiele popularnych sztuk walki uprawiana jest głównie dla sportu i tak, by nie zrobić sobie krzywdy. W niektórych systemach, szczególnie tych, które korzeniami sięgają Dalekiego Wschodu, coraz mniejszą wagę przywiązuje się do elementów walki wręcz, a coraz większy nacisk kładzie się na aspekt duchowy, samodoskonalenie i równowagę ciała i umysłu. Zresztą – kto by chciał uprawiać sport, w którym każda walka może być śmiertelnie niebezpieczna?

Jednak takie sztuki i systemy walki nadal istnieją. Które są tymi najbardziej śmiercionośnymi?

Krav maga

Ten izraelski system z pewnością należy do tych najbardziej niebezpiecznych. Jest to sztuka walki oraz technika samoobrony, w której wiele ciosów jest potencjalnie śmiertelne. Wystarczy uzmysłowić sobie, że nawet podczas rozgrzewki mistrzowie zwracają uwagę, by pewnych ćwiczeń nie wykonywać z użyciem zbyt dużej siły, bo samemu sobie zrobić można krzywdę. W krav madze cel jest jeden: obezwładnić przeciwnika. Nie jest istotne, czy będzie to potężny cios w krocze, uderzenie w gardziel, czy po prostu “zgaszenie światła”.

LINE

Ta sztuka walki, w przeciwieństwie do krav magi, nie należy do zbyt popularnych, bo trenowana była głównie przez wojskowych. Linear Infighting Neural Override Engagement, od którego powstał akronim LINE, to styl walki zaprojektowany w latach 90. ubiegłego wieku dla amerykańskich marines i nadal przez część jednostek jest używany. Zaczęto od niego odchodzić, bo był skonstruowany tak, aby jak najszybciej doprowadzić przeciwnika do śmierci. Większość charakterystycznych ciosów nie nadawała się do użycia w misjach pokojowych. Do tego treningi były skrajnie wyczerpujące zarówno psychicznie, jak i fizycznie.

Vale tudo

Nie jest to sztuka walki w pełnym słowa tego znaczeniu, a raczej określenie turniejów walki, organizowanych w Brazylii od lat 20. ubiegłego wieku. W języku portugalskim vale tudo oznacza po prostu “można wszystko”. Słowa te oddają główną zasadę pojedynków, którą jest… brak zasad. Prawie, bo z biegiem czasu zakazano np. Kopnięć w krocze czy wydłubywania oczu. To niezwykle brutalny sport, który jest uprawiany obecnie głównie w podziemiu. To właśnie z vale tudo wywodzą się mieszane sztuki walki.

Bacom

Ta nietypowa sztuka walki powstała na ulicach stolicy Peru, gdzie gangi walczyły ze sobą o wpływy. Technika, nazywana też “Vacom”, służyć miała przede wszystkim temu, by jak najbardziej skrzywdzić przeciwnika – niezależnie od tego, jakie metody zostałyby w niej użyte. Co więcej, nie ma tu ograniczeń jeśli chodzi o użycie broni. Zaskoczenie przeciwnika nożem to zwyczajna “technika” – nic dziwnego, że wiele starć kończyło się śmiercią. Trudno też, by taka “sztuka walki” rozwijała się jak zwyczajna, bardziej sportowa dyscyplina.

Najlepsze nadchodzące pojedynki i gale sztuk walki

Choć 2018 rok obfitował w wielkie wydarzenia ze świata sztuk walki, to jednak z pewnością przed nami również mnóstwo świetnie zapowiadających się eventów. Których walk i spotkań na ringu najbardziej wyczekują fani na całym świecie?

10 listopada 2018: Tony Bellew – Ołeksandr Usyk

To będzie dobra jesień dla fanów boksu. Jednym z ciekawie zapowiadających się walk jest  starcie Brytyjczyka Tony’ego Bellewa z ukraińskim zawodnikiem Ołeksandrem Usykiem. Walka ta była zapowiadana już od kilku miesięcy  i już po jej ogłoszeniu dała wiele emocji. Usyk, który w lipcu na gali w Moskwie pokonał Murata Gassijewa, zaprezentował wówczas świetną formę. To rewelacyjna walka zapowiada, starcie z Brytyjczykiem może być niezłym widowiskiem.

36-letni Bellew od początku przekonuje, że to on będzie zwycięzcą tego pojedynku. w ostatnich latach dorobił się kilku świetnych zwycięstw Junior ciężkiej, w której w maju 2016 roku zdobył pas WBC.

Usyk wjazd od brytyjczyka o 5 lat młodszy moim koncie mistrzostwo świata, Mistrzostwa Europy, a także złoty medal olimpijski.  jest doświadczonym zawodnikiem, który jest doceniany przez wiele gwiazd branży. W tej chwili Ukrainiec dzierży cztery najważniejsze pasy swojej kategorii. Jak wyglądać więc może obrona tych pasów? To po prostu musi być historyczne widowisko. Który z zawodników wygra?  przekonamy się 10 listopada 2018. Już teraz walka ta okrzyknięta została największą bokserską walką drugiej połowy 2018 roku.

27 października 2018: Kubrat Pulev vs Hughie Fury

Walka Kubrata Pulewa z Hughie Furym jest jednym z najbardziej wyczekiwanych bokserskich pojedynków jesieni 2018. Walka odbędzie się dokładnie 27 października w stolicy Bułgarii – Sofii. Będzie to eliminator IBF w wadze ciężkiej. Wióry jest bardzo pewny swojego zwycięstwa już zastanawia się, z kim będzie walczył po pokonaniu Puleva. I rzeczywiście komentujący w większości stawiają na wygraną Brytyjczyka. Uważają, że po przegranej z Kliczką pokazuje się w coraz słabszych walkach, a starcie z Furym będzie jego ostateczną porażką i może przekreślić jego szanse  na dalsze pojedynki na tak wysokim szczeblu. Brytyjczyk z kolei, w razie wygranej, stoi przed walką z Anthonym Joshuą, który w tej chwili dzierży że pas mistrza w wadze ciężkiej IBF. Hughie jest przekonany, że swoją formą pokazał już, iż ma szansę wzbijać się coraz wyżej i sięgnąć po mistrzostwo.

Sceptyczni twierdzą, że nic w tym pojedynku nie jest jeszcze przesądzone. Spotkanie Furego na terenie jego przeciwnika, daje Pulevowi pewną przewagę.

1 grudnia 2018: Tyson Fury – Deontay Wilder

Jedną z ostatnich świetnych walk tego roku będzie spotkanie Tysona Fury’ego z Deontayem Wilderem. Starcie to odbędzie się w Los Angeles, a jego stawką będzie mistrzowski pas WBC w wadze ciężkiej. Obaj pięściarze odgrażają się sobie wzajemnie już od pewnego czasu, a atmosfera wyraźnie zaczyna się zagęszczać. Znawcy twierdzą,  że choć mistrzostwo należy do Brytyjczyka, potem wracać będzie po dłuższej przerwie, przez to ciężko jest ocenić jego obecną kondycję. Mimo wszystko, to Fury uznawany jest za karnego konia i walki.

UFC: oczekiwanie na walkę Joanny Jędrzejczyk

Dla polskich fanów mieszanych sztuk walki jednym z wyczekiwanych wydarzeń  była grudniowa gala UFC 230. W oktagonie spotkać się miały Valentina Shevchenko i Joanna Jędrzejczyk. Miała być to walka o mistrzowski pas w kategorii muszej. Niestety, kilka tygodni temu, spotkanie zostało odwołane, a kirgijska zawodniczka zawalczy przeciw Sijarze Eubanks. Dla fanów Polki duże rozczarowanie, bowiem Jędrzejczyk, które niedawno przerwała swoją złą passę, dzięki walce z Shevchenko Miałaby szansę stać się pierwszą zawodniczką UFC, która zdobyła mistrzostwo w dwóch kategoriach wagowych. Przypomnijmy, że wcześniej  Polka, w walce z Rose Namajunas, straciła swój pas w wadze słomkowej.