Najlepsze filmy wszechczasów o kung-fu

Filmy kung-fu stanowią dużą część spośród filmów o sztukach walki. Upowszechniły się w latach 70. Za sprawą amerykańskiego kina z Brucem Lee. Chodź dziś cieszą się dużo mniejszą popularnością, wiele z nich nadal należy do kanonów światowego kina. Która z nich warto obejrzeć które są tymi najbardziej znanymi?

Kilka słów o kung-f

Zanim powiemy o filmach które upowszechniły kung-fu jako sztukę walki, warto wspomnieć o pewnym niedopowiedzeniu w tym temacie. A to samo słowo kung-fu, które pochodzi z języka chińskiego, oznacza osiągnięcie wysokiego poziomu umiejętności w danej dyscyplinie. Nie było to zatem określenie konkretnego w stylu walki, a właśnie w tym znaczeniu spopularyzowało się dzięki filmom. Doszło to więc do pewnego zniekształcenia, które z czasem przyjęło się jako określenie dominujące i nawet w samych Chinach i zaczęło tam wypierać znaczenie pierwotne. Dziś dla każdego oczywiste wydaje się, że kung-fu jest określeniem właśnie chińskich sztuk walki, a nie doskonaleniem swoich umiejętności. Ale przecież to są kina kung-fu kompletnie nie przeszkadza w cieszenia się z widowiska. Aby się przekonać, jak to naprawdę wygląda, warto zobaczyć kilka legendarnych filmów tego gatunku. Oto one.

“Wściekłe pięści”

Zacznijmy od samego początku gatunku a na pewno jednego z pierwszych filmów kung-fu z udziałem  Bruce’a Lee. Film ten, nazywany często, też “Wściekłą pięścią” lub w “Chińskim łącznikiem”, powstał w 1972 roku. Lee wciela się w nim postać Chen Zhena, który chce ukarać zabójców jego mistrza  Huo Yuanjia. Chen jednak nie wierzy w to, że jego mistrz – dotąd zdrów jak ryba – nagle umiera na zapalenie płuc. Niedługo potem w okolicy pojawia się grupa osób związanych z konkurencyjną szkołą walk japońskich i próbuje upokorzyć szkołę Zhena. Bohater chce bronić honoru swojej szkoły i swojego wielkiego mistrza, udaje się do przeciwników i ostatecznie dochodzi między nimi do wielkiego starcia, w którym Bruce Lee, a w zasadzie Chen, pokonuje w wielkiej walce wszystkich konkurentów. Ale to oczywiście nie koniec filmu, bo kryje się w nim również spisek. Otóż główny bohater odkrywa wreszcie, że to jeden z członków jego szkoły dogadał się z japończykami i doprowadził do śmierci mistrza. Zhen uśmierca go w bitce, ale za ten czyn już do końca musi ukrywać się w przebraniu, bo jest ścigany przez policję.

Co ciekawe, 4 lata później nakręcono kontynuację “Wściekłych pięści”, zatytułowaną “Nowa wściekła pięść”.

“Droga smoka”

Kolejnym filmem kung-fu z udziałem Bruce’a Lee jest “Droga smoka”. Film ten, co może być zaskakujące, powstał w tym samym roku co “Wściekłe pięści”, czyli 1972. Jest to dzieło produkcji hongkongskiej, kryminał i – co jest ważną ciekawostką dla fanów gatunku – także drugi film, w którym zagrał Chuck Norris.

Akcja dzieła rozgrywa się we Włoszech, a konkretnie w Rzymie. Do wiecznego miasta przybywa młody mieszkaniec Hongkongu o imieniu Tang. Jego zadaniem ma być pomoc kuzynowi w prowadzeniu restauracji. Oczywiście nie chodzi tu o serwowanie potraw albo buszowanie w kuchni. Zadaniem Tanga jest walka z lokalną mafią, która regularnie nęka właściciela lokalu i chce go zmusić do sprzedaży biznesu. Przestępcy raz po raz przysyłają swoich kolejnych wysłanników, siłaczy którzy mają pokonać Tanga. Ten jednak z każdym z nich rozprawia się bez sentymentów. Ostatecznie zdenerwowani bossowie wynajmują Colta, amerykańskiego wykidajłę, który ich zdaniem ma szansę pokonać Hongkończyka. Nie trzeba pewnie tłumaczyć, że w rolę Colta wciela się wspomniany już Chuck Norris. Decydujące starcie Colta i Tanga rozgrywa się w Koloseum. Kto wygra? Zobaczcie sami.

“Droga smoka” to 100 minut, w czasie których zobaczymy wiele świetnych scen walki pojedynków i “mordobić” z prawdziwego zdarzenia. Na pewno warto obejrzeć.

Wirtualna rzeczywistość w trenowaniu sztuk walki

Wraz z rozwojem wirtualnej rzeczywistości, technologia ta zaczęła być wykorzystywana w najróżniejszych dziedzinach. Choć początkowo – być może nawet zamysłach twórców – była głównie pomocą służącą rozrywce, to jednak dziś znajduje swoje zastosowanie w wielu różnych dyscyplinach. Architektura, medycyna, obronność, nauka, sport czy edukacja – to tu m.in. znajduje swoje szerokie zastosowanie. Niekiedy jest narzędziem multidyscyplinarnym.

Jednym z przykładów jest wykorzystanie wirtualnej rzeczywistości w trenowaniu sztuk walki.

Doskonalenie dzięki wirtualnej rzeczywistości

Jeśli ktoś nie umie sobie wyobrazić, w jaki sposób wirtualna rzeczywistość może pomagać w trenowaniu sztuk walki, warto sobie uświadomić, że jeszcze kilkanaście lat temu – a właściwie nawet dziś – w bibliotekach i księgarniach spotkać można wiele książek treningowych. Zawierają one opisy i rysunki, pokazujące przeróżne chwyty, ciosy czy pchnięcia. Zatem jeśli można karate, kung-fu czy aikido uczyć się z książki, to czemu nie można swojej techniki doskonalić przy użyciu VR-u?

Jak taki trening może wyglądać? Może to być zarówno nauka polegająca na oglądaniu filmów instruktażowych, które znacznie inaczej widzimy patrząc z perspektywy osoby wykonującej dane kroki i chwyty, jak również na typowych fizycznych w ćwiczeniach. Co ważne, do takich treningów nie potrzeba partnera, można wykonywać je wtedy, kiedy się ma na to ochotę, a początkującym z pewnością nie stanie się krzywda. Zwykle trening taki opiera się na grze video z wykorzystaniem sprzętu do VR-u.

Evade pomoże w nauce karate

Jedną z gier, które pomagają doskonalić technikę walki, konkretnie karate, jest Evade. Jest to gra z wykorzystaniem gogli Oculus Rift. To coś na kształt treningu, w którym gracz przyjmuje pozycję defensywną. Głównym zadaniem jest ucieczka przed atakami i ciosami. Wirtualny przeciwnik próbuje nas kopnąć, uderzyć ręką, a gracz musi jak najszybciej uczyć się nowych ciosów i nowych metod odparcia ataku, by uniknąć kolejnych bęcków. Co ważne, i z pewnością przydatne, po zakończeniu takiego treningu gracz może obejrzeć go, przyjrzeć się wszystkim sytuacjom, dostrzec, w których miejscach popełnił błąd, a gdzie udało mu się prawidłowo zastosować nowy cios. Wreszcie, żeby śledzić postępy w swojej nauce.

The Fastest Fist – dla fanów boksu

Istnieją też gry, które pomagają uczyć się sportów walki. Jedną z takich gier jest “The Fastest Fist”, czyli po prostu “najszybsza pięść”. Służy ona do doskonalenia umiejętności bokserskich. Jest to gra, która pozwala na naprawdę intensywny trening. Gracz zakłada gogle i uderza w wirtualnego przeciwnika lub odpowiada na jego ciosy. Jest to jedna z popularniejszych obecnie tego typu gier. Jest bardzo ceniona przez użytkowników jako wysoko angażujący trening, w którym pracuje całe ciało. Podobno w czasie pół godziny takich ćwiczeń spalić można nawet 240 kalorii.

Pierwsze dwie rundy “The Fastest Fist” służą lekkiej rozgrzewce. W kolejnej rundzie wirtualny przeciwnik zaczyna w losowy sposób serwować nam ciosy, a my musimy na nie odpowiadać.

Jak widać więc, w wirtualnej rzeczywistości można trenować sztuki walki. Należy jednak pamiętać, że wszystkie ruchy musimy wykonywać prawidłowo, z uwzględnieniem poprawnej techniki.

Taekwondo – czym różni się od innych sztuk walki?

Taekwondo to sztuka walki która wywodzi się z Korei Południowej, a jej twórcą był generał Choi Hong-hi. Jest to dyscyplina wyróżniająca się spośród innych sztuk walki. Jej główną zasadą jest poddawanie ciała kontroli umysłu, czemu służą regularne ćwiczenia i doskonalenie duchowe. Jak dokładnie wygląda, na czym polega i czym różni się od innych popularnych sztuk walki?

Kiedy powstało taekwondo?

Początki taekwondo sięgają lat 50 ubiegłego wieku, kiedy to w Korei Południowej generał Choi Hong-hi opracował swój specjalny program treningowy, na bazie którego powstało właśnie taekwondo. Sama nazwa po raz pierwszy padła w 1955 roku. Została ona stworzona jako zlepek trzech słów “tae”, “kwon” i “do”, oznaczających odpowiednio nogę, pięść i drogę. Słowa te odzwierciedlać mają filozoficzne tło tej sztuki walki – czyli wymóg stałej pracy nad sobą.

Choć bezpośrednia geneza sztuki walki sięga zaledwie kilkudziesięciu lat wstecz, to jednak jej korzenie – jaki i innych systemów – odnaleźć można już w starożytności. Metody, które są w tej dyscyplinie stosowane, opierają się na kilku starokoreańskich systemach walki wręcz, a także na elementach karate. Początkowo w zamyśle twórcy taekwondo było sztuką samoobrony. Potem jednak nabrało wyraźniejszych cech walki.

Kolejne lata przyniosły tej dyscyplinie szybki rozwój. W 1966 roku Powstała Międzynarodowa Federacja Taekwondo (czyli ITF), a w 1972 roku – Światowa Federacja Taekwondo (WTF). Obecnie, od blisko 20 lat, dyscyplina jest sportem olimpijskim.

Taekwondo –  sztuka walki inna niż wszystkie

Tak jak w przypadku innych dalekowschodnich sztuk walki, tak i tu bardzo istotną rolę odgrywa kontrola umysłu i samodoskonalenie. Podobnie też, adepci zdobywają kolejne, coraz wyższe stopnie wtajemniczenia, które demonstrowanie są pasami. Każdy z pasów na inny kolor, a kolor to jest symboliczne znaczenie, które odzwierciedlać ma umiejętności adapta. I tak na przykład biały pas nosi osoba, która dopiero rozwija się w tej sztuce walki, pas żółty, będąc w drugim stopniem, oznacza już, że trenujący został pobudzony do działania. Z kolei ostatni, najwyższy pas – w kolorze czarnym – to symbol obszernej wiedzy i wyjątkowych umiejętności.

Tym, co jest warte podkreślenia jeśli chodzi o taekwondo, jest fakt, że jest to sztuka walki przeznaczona już dla kilkuletnich dzieci. Specjalnie opracowane zajęcia pozwalają maluchom na rozwijanie koordynacji ruchowej, poprawianie równowagi oraz ćwiczenie koncentracji i pamięci. Wszystko to początkowo odbywa się formie gier i zabaw, do których stopniowo i wraz z wiekiem dzieci dodaje się elementy samoobrony i walki.

Koniecznie należy zwrócić uwagę na skomplikowany system punktacji, który nieco różni się, zależności od federacji. Dla przykładu WTF punkty przydzielane są za ciosy w tułów, twarz oraz resztę głowy, przy czym istotne jest, by ciosy były wykonane dokładnie i silnie. Właśnie ta ostatnia reguła często budzi kontrowersje – szczególnie na turniejach taekwondo. podczas gdy wprawiony zawodnik ledwie w ciągu sekundy oddać może nawet trzy ciosy, sędzia punktujący walkę może ich nawet nie zauważyć, a z pewnością będzie miał trudność z oceną owej dokładności i siły.

Floyd Mayweather vs Conor McGregor: czy będzie kolejna walka w Nevada Casinos?

Już ponad rok minął od pamiętnej walki Conora McGregora i Floyda Mayweathera. Irlandzki wojownik UFC i amerykański bokser spotkali się 26 sierpnia 2017 roku w Las Vegas. Starcie to, określane przez komentatorów mianem walki stulecia, było najbardziej kasowym pojedynkiem w historii sportów walki. Jak informowano, w puli znaleźć się mogło nawet 600 milionów dolarów, z czego większość pochłonęły gaże Mayweathera i McGregora. Ale i organizatorzy też mocno się obłowili. Teraz mają chęć na organizację rewanżu. Czy jest na to szansa?

Co się działo 26 sierpnia

Kiedy tylko pojawiły się pierwsze pogłoski o tym, że Conor McGregor i Floyd Mayweather staną naprzeciw siebie na ringu, zaczęły się spekulacje na temat tego, kto wyjdzie zwycięsko z tego starcia. Wiadomo było, że obaj zawodnicy będą niezwykle zmotywowani bo stawki przewidziane dla nich, były niebagatelne. Zależnie od źródeł, Amerykanin mógł zgarnąć nawet 200 milionów dolarów, podczas gdy Irlandczyk dwukrotnie mniej. Najczęściej jednak mówiło się o 100 milionach dolarów dla Floyda i 75 dla McGregora. Choć zawodnik UFC przegrał, to jednak i tak spotkał się z dużym uznaniem za to, że dotrwał do dziesiątej rundy. Walka na zasadach bokserskich z niepokonanym pięściarzem, dla którego było to 50 zwycięstwo w karierze i jednocześnie ustanowienie nowego rekordu w liczbie zwyciężonych walk, to niesamowite wyzwanie, a Conor, mimo przegranej, mu sprostał. I teraz ma ochotę na więcej, choć byłaby to jego druga bokserska walka w karierze. Czy Floyd się na to zdecyduje?

Mayweather kontra McGregor II

Zdaniem wielu komentatorów, rewanżowa walka Floyda i Conora jest kwestią czasu. Dla Irlandczyka jest to szansa na odegranie się, a dla Amerykanina na ugruntowanie swojej pozycji w świecie boksu. Obydwaj z kolei liczyć mogą na gaże porównywalne, a prawdopodobnie nawet większe, niż te, które zainkasowali za pierwszym razem. A o zainteresowanie organizatorów też nie muszą się martwić, bo ich zyski z drugiej walki prawdopodobnie przewyższyłyby walkę z sierpnia 2017 roku.

Najwięcej do stracenia w rewanżowej bitwie miałby Floyd Mayweather, choć z pewnością to jemu i tym razem sprzyjaliby bukmacherzy. Tym bardziej, że dotychczasowa passa Conora w UFC niedawno została przerwana, co może wskazywać na pewne braki w formie. A może to wina zbytniej pewności siebie, która okazała się być złudna? Warto tu dodać, że przez długi czas Conor uznawany był przecież za najlepszego zawodnika UFC bez względu na kategorię.

Amerykańskie media informują, że Floyd bardzo poważnie myśli o drugim starciu. Portal TMZ poinformował nawet, że bokser ostro wziął się do trenowania. Jak zdradzić miała osoba z otoczenia pięściarza, “Floyd trenuje jak maniak. Cały czas utrzymuje się w dobrej formie i jest gotowy w każdej chwili wejść do ringu”. Oznacza to więc, że do rewanżu podchodzi bardzo serio. I choć dotąd rozmowy o walce jeszcze się nawet nie zaczęły i nie ma żadnych konkretnych wieści o przybliżonej choćby dacie spotkania, to jednak niektórzy już zacierają ręce.

Smaczku całej sprawie dodaje fakt, że Myweather zaczął przebąkiwać o walce w MMA, co mogłaby zapowiadać całkiem niespodziewany przebieg rewanżu na innych zasadach. Conor McGregor, kiedy tylko dowiedział się o deklaracji Floyda, przyznał, że jeśli jego przeciwnik chce spróbować swoich sił w mieszanych sztukach walki, to on, jako mistrz UFC, chętnie na taką propozycję przestanie. Trudno jednak stwierdzić czy byłby to rewanż, wszak pierwsza walka odbywała się na zasadach bokserskich. Można jednak stwierdzić, że już nie o samą walkę to chodzi, ale przede wszystkim o olbrzymie pieniądze, które za nią idą. Tak czy inaczej, do walki raczej dojdzie. Pytanie tylko, kiedy.

Najbardziej śmiertelne sztuki walki

W czasach starożytnych turnieje sztuk walki były zajęciem dla prawdziwych śmiałków. Publika wręcz domagała się krwi, a znudzony władca z łatwością przekręcał kciuk w dół w wymownym geście. Obecnie wydaje się, że sztuki walki nie są już tak niebezpieczne, bo zadaniem walczących wcale nie jest uśmiercenie przeciwnika. Mimo to jednak, wiele popularnych dziś dyscyplin może być bardzo niebezpieczna i niekiedy też – nawet przez przypadek – walka zakończyć się może katastrofą.

Sztuka walki nie na śmierć i życie

Nie ulega wątpliwości, że każda ze znanych sztuk walki powstała po to, by służyć samoobronie, ale także pokonaniu przeciwnika. Choć niekoniecznie pokonanie w najbardziej dosłownym tego słowa znaczeniu. Bardziej chodziło o jego unieszkodliwienie. Współcześnie zresztą wiele popularnych sztuk walki uprawiana jest głównie dla sportu i tak, by nie zrobić sobie krzywdy. W niektórych systemach, szczególnie tych, które korzeniami sięgają Dalekiego Wschodu, coraz mniejszą wagę przywiązuje się do elementów walki wręcz, a coraz większy nacisk kładzie się na aspekt duchowy, samodoskonalenie i równowagę ciała i umysłu. Zresztą – kto by chciał uprawiać sport, w którym każda walka może być śmiertelnie niebezpieczna?

Jednak takie sztuki i systemy walki nadal istnieją. Które są tymi najbardziej śmiercionośnymi?

Krav maga

Ten izraelski system z pewnością należy do tych najbardziej niebezpiecznych. Jest to sztuka walki oraz technika samoobrony, w której wiele ciosów jest potencjalnie śmiertelne. Wystarczy uzmysłowić sobie, że nawet podczas rozgrzewki mistrzowie zwracają uwagę, by pewnych ćwiczeń nie wykonywać z użyciem zbyt dużej siły, bo samemu sobie zrobić można krzywdę. W krav madze cel jest jeden: obezwładnić przeciwnika. Nie jest istotne, czy będzie to potężny cios w krocze, uderzenie w gardziel, czy po prostu “zgaszenie światła”.

LINE

Ta sztuka walki, w przeciwieństwie do krav magi, nie należy do zbyt popularnych, bo trenowana była głównie przez wojskowych. Linear Infighting Neural Override Engagement, od którego powstał akronim LINE, to styl walki zaprojektowany w latach 90. ubiegłego wieku dla amerykańskich marines i nadal przez część jednostek jest używany. Zaczęto od niego odchodzić, bo był skonstruowany tak, aby jak najszybciej doprowadzić przeciwnika do śmierci. Większość charakterystycznych ciosów nie nadawała się do użycia w misjach pokojowych. Do tego treningi były skrajnie wyczerpujące zarówno psychicznie, jak i fizycznie.

Vale tudo

Nie jest to sztuka walki w pełnym słowa tego znaczeniu, a raczej określenie turniejów walki, organizowanych w Brazylii od lat 20. ubiegłego wieku. W języku portugalskim vale tudo oznacza po prostu “można wszystko”. Słowa te oddają główną zasadę pojedynków, którą jest… brak zasad. Prawie, bo z biegiem czasu zakazano np. Kopnięć w krocze czy wydłubywania oczu. To niezwykle brutalny sport, który jest uprawiany obecnie głównie w podziemiu. To właśnie z vale tudo wywodzą się mieszane sztuki walki.

Bacom

Ta nietypowa sztuka walki powstała na ulicach stolicy Peru, gdzie gangi walczyły ze sobą o wpływy. Technika, nazywana też “Vacom”, służyć miała przede wszystkim temu, by jak najbardziej skrzywdzić przeciwnika – niezależnie od tego, jakie metody zostałyby w niej użyte. Co więcej, nie ma tu ograniczeń jeśli chodzi o użycie broni. Zaskoczenie przeciwnika nożem to zwyczajna “technika” – nic dziwnego, że wiele starć kończyło się śmiercią. Trudno też, by taka “sztuka walki” rozwijała się jak zwyczajna, bardziej sportowa dyscyplina.

Najlepsze niespodziewane zwycięstwa “przegranych” w historii MMA

Fani mieszanych sztuk walki doskonale wiedzą, jak bardzo przewrotny bywa ten sport. Czy można być pewnym zwycięzcy danego starcia? Często wydaje się, że w danym pojedynku rezultat jest oczywisty. Tymczasem, tak jak w walce Dawida z Goliatem, okazuje się, że ten pozornie słabszy, nie zawsze przegrywa. Szczęście? A może dowód na to, że każdy ma piętę Achillesa? Trudno powiedzieć, jednak takich spektakularnych zwycięstw “underdogów” w MMA jest mnóstwo. Oto kilka najbardziej spektakularnych.

Underdog – skazany na porażkę?

Kim jest underdog? To zawodnik przegrany – a przynajmniej tak myśli większość obserwatorów danej walki. Stawianie na niego w zakładach bukmacherskich zdecydowanie podbija kurs, ale jego zwycięstwo obstawiają tylko nieliczni – ci, którzy wierzą, że tym razem pokaże coś spektakularnego. Coś, co sprawi, że dokona przełomu w swojej karierze i zachwyci jego wielbicieli, a zwolenników wroga przyprawi o łzy.

Jak to możliwe, że underdog wygrywa? Bywa różnie – chwila nieuwagi rywala, lekceważenie z pozoru słabszego przeciwnika i zbytnia pyszałkowatość, a wreszcie idealne wyczucie chwili i wykorzystanie drobnego nawet błędu faworyta. Tak to właśnie wygląda i jest to esencja MMA, która sprawia, że sport ten jest tak nieprzewidywalny.

UFC 69: Matt Serra – Georges St Pierre

Tego wieczoru Matthew John Serra, amerykański zawodnik zaszokował wszystkich widzów gali. Działo się to na UFC 69, dokładnie 7 kwietnia 2007 roku. Kanadyjczyk Georges St Pierre był wtedy mistrzem wagi półśredniej i jego zwycięstwo w walce z Serrą wydawało się oczywiste, choć Amerykanin miał na koncie pewne sukcesy i w tamtym momencie uznawany był za  wschodzącą gwiazdę mieszanych sztuk walki. Mimo to, nikt nie spodziewał się, że jego spektakularne zwycięstwo przyjdzie tak szybko. I stało się: Serra w pierwszej rundzie znokautował St-Pierre’a, uważanego ówcześnie za jednego z najlepszych zawodników MMA. Młodszy, silniejszy, z dużo szerszym zakresem technik, szybki i wyższy, z niesamowitym zasięgiem. To miała być dla niego łatwa walka, a skończyła się goryczą.

Zaledwie w czwartej minucie Serra przypuścił zmasowany atak. Po serii ciosów na klatkę piersiową i kilkukrotnym powaleniu przeciwnika, wreszcie udało mu się dopaść go w parterze i skutecznie zakończyć pojedynek technicznym nokautem. Ale jak to w takich historiach się zdarza, zaledwie po roku Amerykanin pas mistrzowski stracił. Odbił go rozwścieczony porażką St-Pierre w rewanżu.

UFC 162: Chris Weidman – Anderson Silva

Po takich pojedynkach jak ten, w metryczkach zawodników zawsze pojawia się informacja o niespodziewanej porażce przy nazwisku faworyta, a przy nazwisku underdoga – o szokującym zwycięstwie.

Silva był prawdziwym królem w swojej wadze. Świetny styl walki, potężna siła ciosów, niezwykła dynamika i umiejętności techniczne sprawiały, że kolejni przeciwnicy poddawali mu się bez oporu. Przyszedł jednak moment, w którym lekceważenie przeciwnika miało dla niego fatalne skutki. Bardzo pewny siebie i butny Brazylijczyk miał wielu wrogów, którzy tylko czekali na słodki moment jego porażki. Ten, w walce z Weidmanem, która odbyła się na UFC 168, 6 lipca 2013 roku, w drugiej minucie drugiej rundy tak solidnie dostał, że od razu upadł na matę. W tej walce jego brak szacunku do przeciwnika był wyraźny. Najpierw udawał zamroczenie i żartował sobie z rywala. Omijał jego ciosy, ale wreszcie lewy sierpowy trafił w szczękę. Anderson kilka miesięcy później miał szansę odbyć pas, ale i tamtą walkę, na UFC 168, także sknocił.

UFC 217: Rose Namajunas – Joanna Jędrzejczyk

Na koniec dodajmy coś z polskiego podwórka. O Joannie Jędrzejczyk niejednokrotnie mówiono, że jest zbyt pewna siebie. Protekcjonalnie traktowała rodaczkę w UFC – Karolinę Kowalkiewicz, ale i wiele innych zawodniczek. Kiedy na UFC 217, 4 listopada 2017 roku, przyszedł czas, by stanęła w oktagonie naprzeciw Rose Namajunas, też czuła się jak zwyciężczyni walki. Jednak tym razem, po wyrównanej początkowo walce, Jędrzejczyk kilka razy przeoczyła ciosy. Trzeci przyjęty przez nią lewy sierpowy był początkiem drogi do klęski. Polka padła na matę, a przeciwniczka dodała kilka ciosów i przegrana mistrzyni była przesądzona. Swoje zwycięstwo Rose potwierdziła w walce rewanżowej.

Najlepsze filmy o sztukach walki

Filmy o sztukach walki biły rekordy popularności w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych ubiegłego wieku, ale po dziś dzień mają swoich zagorzałych fanów, a wiele z nich trafiło do kanonu światowego kina. Bruce Lee, Chuck Norris czy Jean Claude Van Damme dzięki filmom walki zyskali światową sławę i olbrzymie fortuny, stając się jednocześnie bożyszczami milionów i ideałami mężczyzn, do których wzdychały kobiety na całym globie. To właśnie filmy z ich udziałem po dziś dzień są tymi najsłynniejszymi. A które jeszcze? Oto kilka najbardziej znanych filmów o sztukach walki.

Kinowe bijatyki

Tym, co łączy wszystkie produkcje o sztukach walki, poza samym tematem, jest dynamiczna akcja, spektakularne bijatyki, a często także dobry i zły bohater, którzy w decydującej scenie mierzą się w walce. Krew, pot, i łzy, skomplikowane akrobacje i wygimnastykowani aktorzy, rozciągający się w szpagatach i innych wygibasach karate, kung fu czy jiu-jitsu –  to wszystko znamy z popularnych filmów o sztukach walki. Do tego dobrze dorzucić jakiś wątek miłosny – i przebój kinowy gotowy!

“Wojownicze Żółwie Ninja”

Bohaterami filmu z 1990 roku są cztery wojownicze żółwie, które – skażone mutagenem – zaczęły rosnąć i ostatecznie stały się antropomorficznymi istotami, obdarzonymi inteligencją, sprytem i emocjami. Żółwie wychowywane były przez wojowniczego szczura Splintera, który nadał swoim żółwim dzieciom imiona po sławnych malarzach: Raffaello, Donatello,  Michelangelo i Leonardo. Splinter był mistrzem ninjutsu i swoją umiejętność i wiedzę o tej sztuce walki przekazał żółwiom. Te, kiedy tylko dorosły, zaczęły wypuszczać się na ulice nowojorskiego Manhattanu, a to musiało zwiastować kłopoty.

Wojownicze żółwie stały się obrońcami miasta i jego mieszkańców, pojawiały się tam, gdzie ktoś potrzebował pomocy. Ich głównym przeciwnikiem byli Shredder, oraz jego dwaj pomocnicy Rocksteadyi Bebopa, oraz Krang, szef Shreddera. W całym filmie oczywiście jest mnóstwo scen, walki bijatyk, nie zabrakło też humoru, ale i wzruszających scen.

“Przyczajony tygrys, ukryty smok”

To prawdziwa klasyka wśród filmów o sztukach walki. W Hollywood zrobił niesamowitą karierę i zgarnął aż cztery statuetki Oscara. Bohaterem tego obrazu Anga Lee jest wojownik Li Mu Bai, który chce pomścić swojego mistrza. Ten niestety został zabity przez kobietę tajemniczą Nefrytową Lisicę, której jednak bohaterowi przez cały czas nie udaje się wytropić.Ostatecznie czuję się z tego powodu poniżony i upokorzony i postanawia przekazać swój legendarny miecz przyjaciółce, a ta ma go dostarczyć niejakiemu panu Te. Niestety jej wyprawa do Pekinu nie kończy się dobrze losy przyjaciółki toczą się w inny sposób a legendarny miecz zostaje skradziony. Ten film na pewno jest wart obejrzenia.

“Kickboxer”

Pierwszy film z tej serii pochodzi z 1989 roku. W tej części, jak i w dwóch kolejnych, w głównej roli pojawia się umięśniony Jean Claude Van Damme. Ale skupmy się na premierowym filmie. Dwaj bracia, Eric i Kurt, pojawiają się w Tajlandii gdzie Eric ma stoczyć walkę z mistrzem tajskiego kickboxingu,wielkim Tong Po. Niestety, z potyczki tej Amerykanin nie wychodzi cało. Z powodu obrażeń do końca życia skazany jest na wózek inwalidzki. Kurt, grany przez Van Damme’a,poprzysięga zemstę. Ale najpierw muszę się nauczyć bić. Znajduje tajemniczego mistrza Xiana, którego z trudem udaje mu się przekonać, żeby zaczął go trenować. Ostatecznie do walki dochodzi, a jaki był jej finał, to już chyba każdy wie.

JabJabX wprowadza sztuczną inteligencję do nauki sztuk walki

Z czym kojarzą się nam sztuki walki? Z treningiem, samodoskonaleniem, wyrabianiem siły, czy relacją uczeń-mistrz. Myśląc o sztukach walki mamy na myśli również systemy walki, które powstały dawno, dawno temu. Tym, co z pewnością ze sztuką walki nam się nie skojarzy, jest sztuczna inteligencja. Czy mogłoby nam dziś przyjść do głowy, że sztuki walki można trenować właśnie z wykorzystaniem takich zdobyczy techniki? Okazuje się, że tak.

Sztuczna inteligencja dla sztuki walki

Twórcy pewnego start-upu wpadli na pomysł, w jaki sposób zaimplementować sztuczną inteligencję do nauki kung-fu. JabJabX, bo tak nazywa się właśnie startup z Hongkongu, dostrzegł, w jaki sposób wykorzystać można zdobycze współczesnej tej techniki  do trenowania i nauki sztuk walki. Informatycy JabJabX opracowali system o krótkiej nazwie “Al”, który wykorzystuje obliczenia do pomocy w rozwijaniu techniki kung-fu. Wydawać się to może nieprawdopodobne, ale zasada działania nie jest wcale tak skomplikowana.

Na myśl niektórym przychodzi prawdopodobnie robot-trener, albo zaawansowany egzoszkielet, który pokazuje adeptowi, jak poprawnie wykonywać ciosy. Nic bardziej mylnego. System “Al” łączy tradycyjne metody nauki walki z analizą informatyczną. Sztuczna inteligencja analizuje prędkość i siłę ciosów i na tej podstawie do osoby uczącej się walczyć kieruje indywidualne wskazówki, pomagające rozwijać technikę. Jak widać więc, adept podejmuje normalną fizyczną naukę, jednak liczyć może na wsparcie i precyzyjne uwagi komputera.

Hong Kong siedzibą kung-fu

Twórcy systemu “Al” za swoją siedzibę obrali Hongkong, a wyboru dokonali w oparciu o statystyki, które pokazują, że kung-fu cieszy się tu ogromną popularnością i jest elementem szerszej kultury. Gdzie zatem lepiej szukać osób potencjalnie zainteresowanych nauką z zastosowaniem sztucznej inteligencji, jak nie właśnie w Hongkongu?

W tej chwili system “Al” jest w fazie testów, badań i rozwoju. Jest to więc dopiero wstępna droga do nauki sztuki walki z pomocą sztucznej inteligencji. Jednak zainteresowanie produktem stworzonym przez JabJabX, jest już bardzo duże, a startup zdobył wiele nagród na różnych prestiżowych targach w Hongkongu.

Nie tylko sztuki walki

Wydaje się oczywiste, że “Al” może znaleźć swoje zastosowanie nie tylko w trenowaniu kung-fu. Zainteresowanie nim wyraża szereg film z innych sektorów. Najwięcej z obszaru ochrony zdrowia i edukacji. Tak naprawdę w tych dziedzinach sztuczna inteligencja znajduje swoje zastosowanie już od pewnego czasu. Na polu medycznym wykorzystywana jest do gromadzenia i przetwarzania danych, a także tworzenia obrazów pomocnych w diagnostyce. Z kolei w edukacji sztuczna inteligencja może być pomocna w poprawie procesu uczenia się.

Chociaż “Al” jest dopiero na wstępnym etapie, to jednak chiński rząd już teraz wyraził swoje żywe zainteresowanie tym projektem, a twórcy pomysłu uznani zostali za wielkich innowatorów.

Jeśli chodzi o inwestycje rządu w projekt, twórcy JabJabX mogą być pewni, że ich konto zostanie zasilone pokaźną sumą środków. Już od kilku lat rząd chiński sukcesywnie zwiększa swoje wydatki na badania i rozwój sztucznej inteligencji. Ciekawe, jak to dalej będzie się rozwijać.

Najlepsze nadchodzące pojedynki i gale sztuk walki

Choć 2018 rok obfitował w wielkie wydarzenia ze świata sztuk walki, to jednak z pewnością przed nami również mnóstwo świetnie zapowiadających się eventów. Których walk i spotkań na ringu najbardziej wyczekują fani na całym świecie?

10 listopada 2018: Tony Bellew – Ołeksandr Usyk

To będzie dobra jesień dla fanów boksu. Jednym z ciekawie zapowiadających się walk jest  starcie Brytyjczyka Tony’ego Bellewa z ukraińskim zawodnikiem Ołeksandrem Usykiem. Walka ta była zapowiadana już od kilku miesięcy  i już po jej ogłoszeniu dała wiele emocji. Usyk, który w lipcu na gali w Moskwie pokonał Murata Gassijewa, zaprezentował wówczas świetną formę. To rewelacyjna walka zapowiada, starcie z Brytyjczykiem może być niezłym widowiskiem.

36-letni Bellew od początku przekonuje, że to on będzie zwycięzcą tego pojedynku. w ostatnich latach dorobił się kilku świetnych zwycięstw Junior ciężkiej, w której w maju 2016 roku zdobył pas WBC.

Usyk wjazd od brytyjczyka o 5 lat młodszy moim koncie mistrzostwo świata, Mistrzostwa Europy, a także złoty medal olimpijski.  jest doświadczonym zawodnikiem, który jest doceniany przez wiele gwiazd branży. W tej chwili Ukrainiec dzierży cztery najważniejsze pasy swojej kategorii. Jak wyglądać więc może obrona tych pasów? To po prostu musi być historyczne widowisko. Który z zawodników wygra?  przekonamy się 10 listopada 2018. Już teraz walka ta okrzyknięta została największą bokserską walką drugiej połowy 2018 roku.

27 października 2018: Kubrat Pulev vs Hughie Fury

Walka Kubrata Pulewa z Hughie Furym jest jednym z najbardziej wyczekiwanych bokserskich pojedynków jesieni 2018. Walka odbędzie się dokładnie 27 października w stolicy Bułgarii – Sofii. Będzie to eliminator IBF w wadze ciężkiej. Wióry jest bardzo pewny swojego zwycięstwa już zastanawia się, z kim będzie walczył po pokonaniu Puleva. I rzeczywiście komentujący w większości stawiają na wygraną Brytyjczyka. Uważają, że po przegranej z Kliczką pokazuje się w coraz słabszych walkach, a starcie z Furym będzie jego ostateczną porażką i może przekreślić jego szanse  na dalsze pojedynki na tak wysokim szczeblu. Brytyjczyk z kolei, w razie wygranej, stoi przed walką z Anthonym Joshuą, który w tej chwili dzierży że pas mistrza w wadze ciężkiej IBF. Hughie jest przekonany, że swoją formą pokazał już, iż ma szansę wzbijać się coraz wyżej i sięgnąć po mistrzostwo.

Sceptyczni twierdzą, że nic w tym pojedynku nie jest jeszcze przesądzone. Spotkanie Furego na terenie jego przeciwnika, daje Pulevowi pewną przewagę.

1 grudnia 2018: Tyson Fury – Deontay Wilder

Jedną z ostatnich świetnych walk tego roku będzie spotkanie Tysona Fury’ego z Deontayem Wilderem. Starcie to odbędzie się w Los Angeles, a jego stawką będzie mistrzowski pas WBC w wadze ciężkiej. Obaj pięściarze odgrażają się sobie wzajemnie już od pewnego czasu, a atmosfera wyraźnie zaczyna się zagęszczać. Znawcy twierdzą,  że choć mistrzostwo należy do Brytyjczyka, potem wracać będzie po dłuższej przerwie, przez to ciężko jest ocenić jego obecną kondycję. Mimo wszystko, to Fury uznawany jest za karnego konia i walki.

UFC: oczekiwanie na walkę Joanny Jędrzejczyk

Dla polskich fanów mieszanych sztuk walki jednym z wyczekiwanych wydarzeń  była grudniowa gala UFC 230. W oktagonie spotkać się miały Valentina Shevchenko i Joanna Jędrzejczyk. Miała być to walka o mistrzowski pas w kategorii muszej. Niestety, kilka tygodni temu, spotkanie zostało odwołane, a kirgijska zawodniczka zawalczy przeciw Sijarze Eubanks. Dla fanów Polki duże rozczarowanie, bowiem Jędrzejczyk, które niedawno przerwała swoją złą passę, dzięki walce z Shevchenko Miałaby szansę stać się pierwszą zawodniczką UFC, która zdobyła mistrzostwo w dwóch kategoriach wagowych. Przypomnijmy, że wcześniej  Polka, w walce z Rose Namajunas, straciła swój pas w wadze słomkowej.

WWE – prawdziwe czy udawane?

WWE to dziś jedna z najbardziej znanych firm, zajmujących się organizacją wydarzeń z dziedziny wrestlingu. Sam wrestling z kolei, choć przez niektórych uznawany jest za dyscyplinę sportu, w rzeczywistości ma ze sportem mało wspólnego. Mimo że prawdopodobnie nie skorzystaliby z STS bonusu, aby obstawić, ludzie wciąż lubią go oglądać.W czasach boomu na wrestling byli fani, którzy wierzyli, że wojownicy walczą naprawdę. Choć dotąd niektórzy sprzeczają się, jak jest w rzeczywistości, panuje ogólne przekonanie, że walki te są reżyserowane. A jak jest naprawdę?

Wrestling i WWE, czyli co jest czym

Słowem wstępu warto wspomnieć o kilku kwestiach definicyjnych. Mówiąc o wrestlingu często używa się wspomnianego skrótu, tymczasem WWE to nie nazwa samej dyscypliny, ale określenie amerykańskiej firmy z branży rozrywkowej, która od lat zajmuje się właśnie promocją wrestlingu i organizacją gal wrestlerskich. Zatem określenia to nie powinny padać zamiennie, szczególnie że wrestling jako dyscyplina powstał dużo dużo wcześniej, niż WWE.

Historia wrestlingu

Na początek warto powiedzieć jak dokładnie kształtowała się ta dyscyplina. Obecnie spopularyzowana forma tego widowiska najbardziej związana jest właśnie z amerykańską WWE, a wcześniej CWC, powstałą jeszcze w latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku. Jednak pierwsza forma wrestlingu swoimi korzeniami tkwi w brytyjskim w sporcie, zwanym wolnoamerykanką. Dyscyplina ta kształtowała się jeszcze w dziewiętnastym wieku i była sportem walki, w którym wszystkie chwyty były dozwolone – oczywiście poza tymi, które mogły zagrozić czyjemuś życiu. Już w tamtych czasach wrestling cieszył się dużą popularnością, a zawodnicy, którzy walczyli w tym sporcie, zdobyli spore uznanie. Jednym z nich był Gene LeBell, który podobnie jak wielu gwiazdorów tej dziedziny, zawodowo trudnił się kaskaderstwem i pasjonował sportami walki.

Kiedy na przełomie XIX i XX wieku, wrestling dotarł do Stanów Zjednoczonych, zyskał tam ogromną popularność. Nic dziwnego, że już w latach pięćdziesiątych powstała pierwsza organizacja do promocji tej formy rozrywki, czyli wspomniane CWC. Już wtedy konkurencja w organizacji zawodów wrestlerskich na terenie Stanów Zjednoczonych była ogromna.

W 1963 roku CWC przekształciło się w WWWF – czyli World Wide Wrestling Federation, której główną gwiazdą stał się Włoch Bruno Sammartino. W tej formie organizacja funkcjonowała do 1982 roku, czyli niespełna 20 lat. Następnie, z powodu przekształceń własnościowych w obrębie firmy, właśnie w roku 1982 powstała popularna dziś World Wrestling Federation, funkcjonująca od 2002 roku jako WWE, czyli World Wrestling Entertainment.

Wrestling – udawana czy prawdziwa walka?

Choć wresting korzeniami wywodzi się ze sportu, obecnie ze sportem ma niewiele wspólnego, a sama już nazwa największej organizacji promującej go wyjaśnia, że mamy tu do czynienia z pewną formą rozrywki. Nie ma co ukrywać – każda gala wrestlerska to skrupulatnie reżyserowane widowisko, w którym zawodnikom nie ma prawa stać się cokolwiek złego. Oczywiście wypadki się zdarzają, bo –  jakby nie było – jest to rozrywka kontaktowa, jednak odpowiednie przygotowanie zawodników obejmuje między innymi takie zadawanie ciosów czy wykonywanie chwytów, by przeciwnikowi zrobić jak najmniejszą krzywdę. Z drugiej strony, zawodnicy uczą się też jak upadać, jak poddawać się konkretnym chwytom, by pozostać bezpiecznym, a jednocześnie widzom zapewnić świetną zabawę i prawdziwe emocje.

Wrestling to także oryginalny wygląd zawodników, dopracowane kostiumy i całe role, które mają odgrywać w ringu. Wszystko to tworzy nietypowe show, które – choć zwykle jego wynik jest z góry zaplanowany – dla widzów jest ciekawym przeżyciem. Podsumowując można więc powiedzieć, że chociaż wrestling to rzeczywiście reżyserka, to jednak zarówno przygotowanie zawodników, jak i emocje widzów są prawdziwe.

1 2